Dlaczego nie chcesz się bawić?

„Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić.” – Mark Twain

Tę złotą myśl każdy zna i wszyscy podpisują się pod nią wszystkimi kończynami. Zwłaszcza nogami, tańczącymi na parkiecie, bo o to przecież chodzi, prawda?

Z czym kojarzyła nam się zabawa, zanim zaczęliśmy chodzić na miasto, zanim pierwszy raz napiliśmy się piwa?

Budowanie bazy z koców, wspaniałej twierdzy, gromadka lalek wystrojonych jak na wesele, policjanci i złodzieje biegający po podwórkach, wyścigi resoraków, wznoszenie wieży z klocków Lego, rysowanie, wyklejanie, lepienie z modeliny rzeźb tak skomplikowanych, jak na to tylko pozwalała dziecięca wyobraźnia i małe rączki, babki z piasku, huśtanie na huśtawce i absolutnie żadnych korzyści poza samą zabawą. Fajnie było, co?

Dziś rączki nie wyrabiają ludzików z kasztanów, tylko miętolą elektroniczne urządzenia, twoje nowe zabawki, teraz, kiedy dorosłeś. Żeby dobrze się bawić, trzeba mieć na to hajs. Bawisz się, śmigając dobrym samochodem, jedząc obiad w porządnej restauracji, wywijając w modnym lub undergroundowym klubie i robiąc zakupy w markowych sklepach. Taki to pożyje. Innym zawsze zostaje film na kompie albo nowy show w telewizji, żaden szał, ale na wyjścia nie ma kasy, więc musi wystarczyć. Odpalimy browary, będzie wesoło. Po alkoholu też można się nieźle bawić, Zbyszek ostatnio leżał w kałuży, ja pierniczę ale było grubo, byle do następnego razu, bo teraz mam przerąbane w domu, szkole, pracy.

Wszystko się zmieniło, zauważyłeś kiedy?

Wtedy tworzyliśmy, teraz konsumujemy. Wyobraźnia, jeśli w ogóle nam towarzyszy, została zaprzęgnięta do roboty, stała się narzędziem do pomnażania zysków. Ma przynieść jakąś korzyść, sprawić, że zabłyśniesz, inaczej to strata czasu, którego masz wiecznie za mało, a czas to pieniądz, nie można go trwonić na głupoty. W pierwszej lepszej księgarni znajdziesz dziesięć podręczników na temat, jak poprzez kreatywność wzmocnić swoją pozycję zawodową. Ewentualnie jak wykorzystać kreatywność do zabaw ze swoimi dziećmi. Ale to też niekoniecznie, bo od tego całego paćkania się farbami są dzieci, a nie ty. Ty jesteś dorosłą osobą. Masz ważniejsze rzeczy na głowie. Trochę jesteś przygnieciony i poszarzały, ale tak to już jest, życie to nie zabawa, życie jest ciężkie, a na koncie zawsze pustki.

Chyba wszyscy się zestarzeliśmy. Bo tak naprawdę już dawno przestaliśmy się bawić, prawda? Fantazja przeszła na emeryturę, ewentualnie awansowała na wysokie stanowisko i mamy z nią sporadyczny kontakt biznesowy. Porzuciliśmy radosną przyjemność niezobowiązującego tworzenia, bez uzyskania efektu wow, który zadziwi publiczność, ba, nawet bez konieczności ukończenia swojej pracy. Do tego krzywo patrzymy na tych, którzy marnują swój czas i energię dłubiąc w jakichś głupotach, z których nigdy grosza nie będą mieli. Po co jej te bębenki, zachciało jej się na stare lata zostać szamanką? A te paciorki? Rękodzieło na allegro będzie sprzedawać? Słabo to widzę, do pracy by się wzięła lepiej, może by wtedy do Egiptu dziecko zabrali, a nie znowu na tę działkę w lesie. Niepoważna osoba, nic dziwnego, że do niczego w życiu nie doszła, nie ma nawet samochodu.

Kiedy ostatnio bawiłeś się jak dziecko? Co lubiłeś tworzyć, kiedy byłeś mały? Dokąd zabierała Cię fantazja? Co, jeśli tamto dziecko jest wciąż w tobie i czeka, aż podrzucisz mu coś do zabawy? I co stoi na przeszkodzie, żebyś mu to dał? Coś na maksa głupiego, infantylnego i bezcelowego. Nie po to, żeby później gotowe dzieło sztuki wkleić na facebooka i zebrać milion lajków, tylko żeby po prostu mieć fun. I to taki, który nie wiąże się z wydawaniem pieniędzy ani przyjmowaniem rozweselaczy. Możesz być zaskoczony, może się nawet okazać, że nowe pomysły same zaczynają się kłębić w głowie, a świat jednak jest tak barwny i nieograniczony, jak wydawał się w dzieciństwie.

Ja jako dwunastolatka lubiłam na przykład grać na gitarze i śpiewać harcerskie piosenki. Później, w trakcie dorastania, porzuciłam to jako dziecinadę. Parę miesięcy temu wzięłam starą gitarę taty do ręki i to dziecko we mnie po prostu o mało nie sfajdało się w gacie ze szczęścia, dosłownie zaczęło piać z zachwytu. I pomyśleć, że przez tyle lat nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby to zrobić. Może dlatego, że nie umiem ani grać, ani śpiewać. I co z tego?

Uwielbiałam też pisać – różne wierszyki, opowiadanka, scenariusze, pamiętniki, strumienie świadomości. I przysięgam, pisanie tych postów na nowym blogu sprawia mi taką dziką frajdę, że jak zaczęłam, tak teraz nie mogę i nie chcę przestać.

„A co dla Ciebie? Zapytaj siebie, siebie, siebie :)”

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Dlaczego nie chcesz się bawić?

  1. W tym całym dorosłym zalatanym świecie chyba najlepszą okazją do powrotu do dzieciństwa jest zostanie rodzicem. Wtedy najłatwiej przypomnieć sobie zajawki z dzieciństwa 🙂 A jaka to frajda. Te wszystkie piosenki, wierszyki, zabawy, plastyczne aktywności takie jak rysowanie, malowanie, wydzieranki, aktywności ruchowe (ostatnio mam często okazję do korzystania z huśtawek i zjeżdżalni, no bo wiadomo muszę córkę asekurować ;)). Szkoda, że teraz dzieciaki jeszcze szybciej wyrastają z tych wszystkich „dziecinnych” zabaw przez tą całą elektronikę, moc internetu i portali społecznościowych.
    Poza tym jak się dobrze zastanowimy wychodzi na to, że nasz charakter wcale nie uległ jakiejś ogromnej zmianie przez lata, bo wciąż cieszy nas i bawi to samo. Można te swoje zajawki wykorzystać w dorosłym życiu i nawet zacząć na nich zarabiać. Wtedy pracę można połączyć z zabawą i nikt nie powie, że tylko gonimy za pieniądzem 🙂 Tylko nic na siłę co by nie zablokować weny twórczej 😉

    • No pewnie, że warto połączyć pracę i pasję, „rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu”;) ale w naszej kulturze brakuje mi robienia czegoś zupełnie bez myśli o pracy i jakichkolwiek korzyściach. Nawet to, że dzieci tak szybko przestają się bawić i zabierają się za konsumowanie, też jest tego odbiciem. Taki paradoks, że widzimy, ile radości sprawia na przykład narysowanie sobie czegoś, ale sami sobie tak po prostu tej radości nie damy, dopiero kiedy mamy dziecko to możemy sobie przypomnieć, że to lubiliśmy. To, że świat dorosłych jest zalatany, to tylko dorośli sami sobie wmówili. Jeśli ktoś nie chce biec to nie musi, no oczywiście o ile nie ma sytuacji kryzysowej typu malutkie dziecko, remont, choroba w rodzinie itd. Ja czas na twórcze zabawy wzięłam eliminując allegro, zakupy ciuchowe (to samo się wyeliminowało z braku funduszy:), nadmiar imprez, no i przesiadywanie na fejsie, gdzie chyba najwięcej czasu się marnotrawi:p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s