Jak interpretować sny?

Tytuł dziś mocno ezoteryczny, prawda? Słowo „ezoteryka” kojarzy mi się z całym tym tałatajstwem, które powstało jako alternatywa do oficjalnie nam panujących mitologii i jest równie nierealistyczne, zakładające, że spraw niefizycznych z założenia nie można spójnie i klarownie wyjaśnić i im więcej tam zamętu, bełkotania zaklęć i wymachiwania rękami, tym wszystko lepiej wygląda. Robi też tak naprawdę wszelkim sprawom duchowym fatalny PR. Na fejsie jest pełno różnych warsztatów uzdrawiania słonecznym dotykiem i tak dalej. Później ludzie myślą, że moje praktykowanie jogi to coś jak przywoływanie złych duchów i że prawdopodobnie przyciągam do siebie metalowe przedmioty, a sny to tajemnica, której rąbka może dla nas uchylić tylko doświadczona wróżka, okadzając nas uprzednio kadzidłem i śpiewając nieswoim głosem.

Cywilizowani, mocno stojący na ziemi realiści są w drugiej skrajności i uważają, że sny są po nic, że to taki gigantyczny śmietnik, na który trafia miks przeżutych i wyplutych drugą stroną zdarzeń z ostatnich dni. Jeśli jednak przyjrzeć się naszej fizjologii, okazałoby się, że wszystko, w co ewolucja raczyła nas wyposażyć, jest po coś lub przynajmniej było po coś w przeszłości. Na moją logikę, gdyby sny do niczego nie służyły, to byśmy po prostu ich nie mieli. Tymczasem nie dość, że je mamy, to jeszcze nie możemy się bez nich obejść (ludzie, którym w ramach eksperymentu nie pozwalano wejść w fazę marzeń sennych, nie mogli wypocząć, a w dodatku po kolejnym zaśnięciu od razu wchodzili w tę fazę, co zalatuje desperacją organizmu, by udało się choć trochę w niej pobyć). A więc ten metafizyczny rzyg podświadomości może być do czegoś potrzebny.

Do czego? Huna – zbiór szamańskich praktyk hawajskich, w których zawarta wiedza dziwnym trafem zbieżna jest zarówno z zachodnimi szkołami psychologii, jak i wschodnimi filozofiami, i zasadniczo trzyma się kupy (a ja bardzo to doceniam:)) – mówi na przykład, że poza odreagowaniem sny mają też na celu porozumiewanie się naszej podświadomości ze świadomością. Jest to rodzaj komunikatu od nas do nas. Dowiedziawszy się o tym, mamy oczywiście wybór: osrać to i zająć się czymś, czym zwykle zajmują się poważni ludzie, albo choćby z czystej ciekawości zgłębić temat.

Przede wszystkim żeby zinterpretować sen, trzeba najpierw go pamiętać. Często mamy wrażenie, że nic nam się nie śniło, szczególnie, kiedy prowadzimy na jawie zabiegany tryb życia i od razu po otwarciu oczu zostajemy wessani w wir aktywności. Faktycznie jednak śnimy codziennie, noc w noc, i to po kilka razy. Jeżeli mamy takie życzenie, to możemy trenować zapamiętywanie snów, po prostu spędzając chwilę po otwarciu oczu na przypominaniu sobie i koniecznie zapisywaniu tego, co udało się odtworzyć. W podstawówce i liceum prowadziłyśmy z koleżankami specjalne zeszyty snów w ramach rozrywki. Początkowo niewiele z tego wychodzi, ale z czasem wspomnienia stają się coraz dłuższe i bardziej wyraziste. Można nawet wyćwiczyć się w świadomym śnieniu, a to jest już jazda na maksa, ale o tym może kiedy indziej.

Załóżmy zatem, że mamy już zapisany sen, zapamiętaliśmy go w pełnej krasie, jesteśmy wstrząśnięci, ponieważ przeżycia z ostatniej nocy wgniotły nas w ziemię, scenariusz tego snu nadaje się na film science-fiction, a jednocześnie nie kumamy o co w nim biega, i co teraz?

Senniki różnego rodzaju oczywiście są do niczego. Skąd moja podświadomość ma wiedzieć, co jest napisane w jakiejś książce? Wie tyle, co sama się dowie, dlatego jeśli chcemy, żeby konkretne symbole działały, to wypadałoby najpierw jej taki sennik przeczytać. Wtedy jest szansa, że sennik zadziała i pewnie tak właśnie powinno się go używać, jeśli już chcemy się w to bawić. Inaczej głowa będzie nam serwować symbole prywatne, jakie sama uzna za stosowne. To nie jest wcale takie głupie, bo nie są potrzebne żadne dekodery w rodzaju tajemnych senników wróżki Matyldy. Trzeba tylko usiąść i pozastanawiać się, co autor – czyli Ty – miał na myśli. Pomaga w tym na przykład:

  • Przeżycie tego snu jeszcze raz. Przypomnij sobie, chwila po chwili, jak się czułeś. Opisuj najdrobniejsze szczegóły i emocje, jakie temu towarzyszyły. Czy to, co się pojawiło było przyjemne czy nie? Co było najważniejsze? Do czego było to podobne? Popuść wodzy wyobraźni. Sny to dość poetycki twór, co z tego, że jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi na wysokich stanowiskach i tak dalej? Jesteśmy też po prostu ludźmi – a ludzie marzą. I sennie, i na jawie.
  • Pogadanie z kimś. Możesz o tym opowiedzieć jakiemuś dobremu znajomemu – pomoże ci to poukładać sobie w głowie, poza tym ktoś, kto jest w temacie, może zauważyć odniesienia do twojego życia, którego ty nie widzisz, bo stoisz za blisko.
  • Porównanie z poprzednimi snami. Zdarza się, że podświadomość dzień w dzień nadaje ten sam komunikat w zmienionej wersji. Dzieje się tak zwłaszcza, kiedy sprawa jest paląca i jest ważne, żeby informacja do nas dotarła, więc jeśli nagle atakuje nas seria dziwnych snów, to warto przemyśleć je wszystkie razem.
  • Przyjrzenie się symbolom oddzielnie. Co znaczy dla nas osobiście pies, wieżowiec, policja czy co tam nam się przyśniło? Jakie jest najprostsze znaczenie tego symbolu w naszej kulturze? W snach często występują symbole przedstawiające naszą ciemną stronę, naszą emocjonalność, seksualność, nasze słabości, nieprzeżyte emocje, ukryte marzenia, dlatego że to jest to, co najbardziej tłumimy w życiu zewnętrznym. Czasem sobie myślę, że to dlatego ludzie nie lubią interpretować snów – nie podoba im się to, czego mogliby się dowiedzieć, wolą myśleć, że te obrazy nic nie znaczą.
  • Odnalezienie ogólnego przesłania snu. Może właśnie to podsumowanie, dające się ująć w jednym zdaniu, niesie ze sobą naistotniejszą treść?
  • Przyjrzenie się własnemu życiu w tym akurat momencie. Czy możliwe jest, że w tym supertrudnym do rozwikłania śnie podświadomość trąbi nam do ucha wuwuzelą na temat czegoś, co jest widoczne jak na dłoni?
  • Jeżeli naprawdę nie rozumiemy snu, możemy jeszcze poprosić podświadomość o powtórzenie wiadomości i spodziewać się kolejnego snu. Naprawdę działa. Chociaż nie gwarantuję, że ten nowy sen będzie bardziej przejrzysty. A jak będziemy mieli pecha, to go zapomnimy.

Jak się wyćwiczysz, zaczniesz dostrzegać te znaczenia od razu po obudzeniu. Oczywiście będzie cała masa takich snów, które będą chodziły po głowie przez cały dzień, a i tak pozostaną nieczytelne. Nie sądzę też, żeby każda wiadomość była taką poważną sprawą, ostatecznie to, że dzień wcześniej obejrzeliśmy brutalny film i dlatego śniła nam się krew, może być najwyżej radą, żebyśmy dali głowie trochę odpocząć, bo poza flakami Nicolasa Cage’a chciałaby obejrzeć też czasem coś spokojnego, zielonego, jakieś drzewa, kwiaty, może jakiś spacer na łonie natury po pracy albo coś? Czasem trafi się jednak sen, którego przesłanie jest alarmujące. Pamiętajmy, że nasza podświadomość (instynkt, intuicja) wie pierwsza, kiedy pakujemy się w jakieś tarapaty, a potencjalnych zagrożeń mamy wokół siebie pełno. Najwięcej snów jest refleksyjnych. Poznajemy poprzez nie samych siebie, dowiadujemy się, czego pragniemy, czego się boimy, kim jesteśmy. Jeśli zależy nam na utrzymywaniu życiowej równowagi i rozwoju świadomości, to pożyteczne narzędzie. I jeszcze jedna okazja, żeby spędzić trochę czasu z naszym najlepszym przyjacielem od urodzenia, czyli z samym sobą 🙂

A dlaczego rozpisuję się tak obszernie na ten temat? Ostatnio gonię w piętkę z tym remontem, codziennie urywa mi głowę, na moich nerwach można grać jak na banjo, sytuacja kryzysowa trwa już od miesiąca, koniec dopiero majaczy na horyzoncie, a w moich snach zaczęła pojawiać się jakaś pyskata, tandetna blondyna uprawiająca sporty ekstremalne, co sen to inne. Skacze na spadochronie, jeździ na snowboardzie, kumpluje się z moimi znajomymi, a w pewnym momencie zawsze okazuje mi otwartą wrogość, zaczyna wygarniać, jak mnie nie znosi i za co dokładnie. Mam wtedy uczucie, jakbym od dawna ją znała, nie jestem zaskoczona tą wiązanką i mam ją trochę gdzieś. To mój odwieczny lęk przed ryzykiem, wyzwaniami, przekonanie, że nie można ich polubić. Może to zachęta do walki? Sporo sobie rozmyślam nad tymi snami i właśnie to mnie zainspirowało. Może powinnam się zaprzyjaźnić z tą wredną dziewuchą.

Z głębin podświadomości specjalnie dla Państwa mówiła Dorota Dotee. Do zobaczenia w następnym odcinku.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jak interpretować sny?

  1. Zastanawia mnie dlaczego mężczyźni tak mało śnią. Którego znajomego nie zapytam potwierdza to samo. Czy to świadczy o mniej bogatej wyobraźni, czy nieumiejętności słuchania siebie? Mnie sny bombardują. Moją kumpelę z pracy też. Opowiadamy je sobie nawzajem, bo przynajmniej nie patrzy jedna na drugą jak na kosmitę. Nie mogę też rozwikłać jednego serialu, który mi się od czasu do czasu wyświetla w głowie. Ja to w ogóle jako lunatyk przechodzę czasami ciężkie fazy w nocy. Choć z wiekiem trochę te fazy zelżały.

    • Może kobiety jako stworzenia bardziej intuicyjne, przywiązujące większą wagę do spraw ducha niż mężczyźni, mają lepszy kontakt ze swoją podświadomością?:) chociaż jest masa facetów śniących i pamiętających swoje kolorowe sny, albo to ja na takich trafiam:]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s