Sauna z gołym tyłkiem

Dziś perwersyjnie i prowokacyjnie opowiem wszystkim w internecie o tym, jak to saunowałam ostatnio bez majtek. Mało tego – to nie wydarzyło się jeden raz. To mój cotygodniowy rytuał od kilku lat. A gdy na dworze zimno, jesiennie i melancholijnie, wtedy to wręcz podstawa dobrego samopoczucia, magiczny trik, który szary i deszczowy dzień przemienia w cieplutką i przytulną okazję do relaksu.

Sauna daje regularnie korzystającym z jej uroków szereg istotnych korzyści, ale w oczach społeczeństwa stanowi przybytek demoralizacji. Tym bardziej, że często jest koedukacyjna. Widuję przerażenie w oczach niektórych znajomych, powiadamianych przeze mnie, że owszem, bywam i to regularnie. Takie zwątpienie: ale naprawdę? Jak ty dajesz radę? Przecież to takie… obleśne. Jacy ludzie muszą chodzić do takiej sauny? Chyba sami zwyrodnialcy i bezwstydnicy. I rozbierasz się tam przed nimi? Ja bym nie mogła, przed tymi wszystkimi starymi dziadami. / Mnie to na pewno od razu by stanął na widok tych wszystkich nagich piękności. Ale nie można w kostiumie?

Sama uważałam, że to jakaś mocno podejrzana kwestia! Aż nie poszłam. W ramach rozrywki i na zasadzie: czego by tu nowego spróbować? No i się naoglądałam: ciała młode, stare, szczupłe, grube, jędrne, obwisłe. Leżące, siedzące, zwisające z desek sauny w całkowitym rozluźnieniu niczym różowe leniwce. A wszyscy kompletnie aseksualni! Przez ponad dwa lata regularnego chodzenia nie spotkałam się z ani jednym przypadkiem widocznego pobudzenia seksualnego (co byłoby trudne do ukrycia). Nie widziałam też żadnych prowokatorek z rozchylonymi udami, których chyba należałoby oczekiwać w miejscu o podobnych standardach moralnych. Było za to kilka zwracających na siebie uwagę wstydnisi, próbujących wejść w ręczniku do jacuzzi. Ale to już wina naszej kultury. Cóż ja poradzę, że urodziłam się w Polsce, a nie na ten przykład Skandynawii? Swoją drogą dobrze, że przynajmniej w Polsce, a nie w Indiach, gdzie krępacja osiąga takie rozmiary, że nawet ich prostytutki nigdy nie rozbierają się do naga, a co dopiero normalni ludzie. Co kraj, to obyczaj, ale czy musimy powielać akurat obyczaje oparte na wstydzie i wyrzutach z powodu posiadania ciała?

Nadmienię też, że koszmar, polegający na spotkaniu swojego szefa, pracownika, wujka, szwagra lub teściowej, który wszyscy wymieniają jako argument przeciw publicznemu obnażaniu się na saunach czy plażach nudystów, jeszcze nigdy się u mnie nie ziścił. Mam wśród znajomych osoby, które bywają na tej samej saunie, ale najczęściej się mijamy. Po tych wszystkich wizytach nie sądzę, żebym miała specjalny problem z jakimś niespodziewanym spotkaniem. Jakoś tak nabiera się naturalności i przestaje zwracać uwagę na fakt braku ubrań. Po prostu to jest istotne i gorszące tylko dla tych, którzy nie byli, a coś słyszeli.

Po co wobec tego chodzić do sauny, jeśli nie z przyczyn ekshibicjonistycznych? Jeśli ktoś przegapił fakt pojawienia się wyszukiwarek internetowych lub chce się tego dowiedzieć za moim pośrednictwem, z przyjemnością opowiem. Sauna pomaga w usuwaniu wszelkich odpadów przemiany materii, toksyn i zanieczyszczeń. Dzięki podniesieniu temperatury ciała wybija wszelkie potencjalne źródła infekcji, zwiększa produkcję przeciwciał i co za tym idzie odporność, poprawia krążenie i ukrwienie narządów wewnętrznych, wspomaga odchudzanie i regenerację mięśni po wysiłku. Działa antystresowo i antydepresyjnie, wspaniale relaksuje umysł. W tej temperaturze myśli rozpływają się tak samo jak ciało. Panuje nastrój oderwania, czasem wręcz medytacji, co jest wtedy bardzo ułatwione. Oczywiście pod warunkiem, że nie trafi się hałaśliwe towarzystwo, traktujące saunę jako jeszcze jedną okazję do pogadania o ostatnim grillu na działce. Ja ostatnio widziałam pana siedzącego w asanie znanej z jogi:)

Bardzo istotna do aktywacji tych wszystkich zdrowotnych cudów jest ta cała mordercza balia z lodowatą wodą, do której pakujemy się po zakończeniu pobytu w piekarniku (i koniecznie opłukaniu się pod prysznicem!). Bez niej to naprawdę nie to samo. Trzeba się trochę przemóc, ale po tej wanience ciało jest po prostu jak nowe, zresztą jest to jedna z wielu rzeczy, których nie da się opisać słowami i warto tego po prostu doświadczyć. Bardzo polecam też wyjście z sauny wprost na siarczysty mróz i nacieranie śniegiem, kosmiczne uczucie, do mrozów jeszcze trochę czasu, akurat w sam raz tyle, żeby się psychicznie nastawić.

Podobnie, jak warto udać się na seans naparzania, czyli saunowania w wersji hardcore, z zapachowymi olejkami i przenikającymi ciało falami piekielnie gorącego powietrza, rozdmuchiwanego przez saunamajstra machającego ręcznikiem z nierzadko wręcz artystycznym kunsztem. Przy czym to, jaki będzie to rytuał, zależy już od obiektu. Na łódzkiej Fali naparzania są swobodne, tłoczne i zabawnie przaśne (najczęściej jest konkurs na najbardziej świński kawał). W czeladzkim Pałacu Saturna można wziąć udział na przykład w naparzaniu przy akompaniamencie dźwięków mis tybetańskich lub z solnym peelingiem o zapachu melona. MIAZGA. Nie wspominałam, że zamierzam zostać turystką saunową? No, to wspominam. Następny w kolejce chyba Wrocław.

A czy można w kostiumie? Ustalmy jedną rzecz: Do sauny nie chodzi się po to, żeby ładnie wyglądać niczym z ulotki ośrodka SPA, ani żeby poczuć wielkomiejski sznyt, tylko żeby porządnie się wypocić i zahartować. Dolne partie ciała, przeważnie skrywane pod kostiumem, pocą się bardzo intensywnie. Wyobraźmy sobie, że to wszystko wsiąka w kostium. Później w tym kostiumie dla schłodzenia moczymy tyłek w wanience z zimną wodą, w której wcześniej moczyło się kilkadziesiąt innych kostiumów, co z tego, że opłukanych pod prysznicem. Trzeba byłoby je chyba co pięć minut wyprać. Z taką apetyczną porcją różnego rodzaju bakterii idziemy znów zasiąść w saunie. Wilgotne gacie parują, urozmaicając atmosferę pomieszczenia o nowe, ciekawe składniki, na przykład chlor lub amoniak. Dlatego w gaciowych saunach jest zawsze tak dziwnie duszno. Pot ma skład w dużej mierze podobny do moczu. Przypomnij to sobie, kiedy następnym razem przyjdzie Ci do głowy saunować w kąpielówkach i pomyśl, jak wtedy muszą czuć się Twoje uwięzione w poliestrowej pułapce części niesforne:)

Gorąco pozdrawiam wszystkich zagorzałych saunowiczów!

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Sauna z gołym tyłkiem

  1. no i nawet byś mnie namówiła…tylko po moim jednym, krótkim pobycie w saunie…zrobiło mi się słabo…generalnie mój organizm tak reaguje na wysoką temperaturę, dlatego zazdroszczę:)

    • Jest jeszcze sauna na podczerwień, w której temperatura jest niska, a działa jak trzeba, więc nie, że jakoś namawiam specjalnie, ale jak będziesz miała okazję to sprawdź ją 🙂 Mnie się kiedyś zrobiło słabo, jak weszłam po 1 piwie, ale to w sumie do przewidzenia było:>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s