Jestem zwierzęciem

<czyli o łożysku i inne takie takie>

Jestem zwierzęciem.

Przeciętny czytelnik zinterpretuje te słowa mniej więcej tak: „Lubię wyuzdany seks”. Prawda?

A tymczasem nie o to chodzi! Jestem naprawdę zwierzęciem. Taką jakby małpą. Różnię się od małpy pulą genów, ale nie przesadzajmy, że aż tak bardzo.

Oczywiście mówię za siebie. Jeśli ktoś nie czuje się małpą tak bardzo jak ja, no to trudno, na szczęście nie ma obowiązku. Ale ja – to małpa. Nie zostałam wygnana z żadnego raju, podczas narodzin nie miałam na sobie grzechu pierworodnego. Miałam na sobie krew, wody płodowe i delikatny meszek, miałam też pępowinę, a wszystko wypisz wymaluj tak samo, jak kiedy rodzi się małe zwierzątko.

No, z tą różnicą, że zwierzę może zjeść swoje łożysko, jeśli chce, a kobieta? Jeszcze Matka Polka do tego? Gdyby tak oświadczyła w takim polskim szpitalu w małej miejscowości, że ma ochotę spożyć ze smakiem swoje odżywcze łożysko niczym Daenerys Targaryen serce konia? Chyba zamiast na salę porodową na sygnale pojechałaby do wariatkowa, nie wiem, czy nawet akcja „Rodzić po ludzku” obejmuje pozwolenie na takie posiłki, wątpię, bo to przecież nieludzkie.

Ludzkie jest na przykład: aplikowanie nowo narodzonemu osobnikowi toksycznej wieloskładnikowej bomby, jedzenie nie będąc głodnym pokarmów nie odżywiających, nieustanne przebywanie w polu rażenia wszelkiego rodzaju pól elektromagnetycznych, wszczepianie sobie pod skórę torebek wykonanych z pochodnych ropy naftowej. Myślę sobie po cichu, że nie potrzebujemy UFO, bo sami na sobie wykonujemy tyle eksperymentów, że praktycznie odwalamy za nich całą robotę. Wyślemy im tylko za dwieście lat wyniki i to wszystko.

Jako dziki zwierz, kieruję się instynktami. Kiedy jestem głodna, jem – kiedy nie jestem głodna, nie jem. Kiedy jestem zmęczona, odpoczywam. Mam ciało. Jest ono podstawą mojego ziemskiego bytu. Jest owłosione, produkuje wydzieliny, pachnie zwierzęciem, nieważne, jak bardzo bym się starała to zamaskować – i dobrze, bo ten zapach tak naprawdę uwielbiamy, nawet, jeśli temu zaprzeczamy. Jest piękne i dobre. Takie właśnie, jak powinno być. Nieustannie działa, otrzymuje i wysyła różne sygnały. Kiedy źle się dzieje – ono wie to pierwsze i wie to lepiej od umysłu. Jest zaopatrzone w intuicję, jak każde żeńskie ciało we wszechświecie. Potrafi rozpoznać przyjazne otoczenie i rozluźnić się, w obliczu zagrożenia zawsze będzie spięte i gotowe do walki. Poziom energii w nim cyklicznie wznosi się i opada. Co miesiąc osiąga szczyt wydajności fizycznej, intelektualnej i emocjonalnej, kiedy jest wspaniale silne, bystre i wytrzymałe; co miesiąc wchodzi w oczyszczającą fazę obumierania, po czym zaczyna swój cykl od nowa. Ten odwieczny naturalny rytm został przez naszą cywilizację zupełnie zagłuszony, zmieniony w jakąś niedyspozycję, niedogodność. Nasza zwierzęcość została zepchnięta pod ziemię, zdeptana, kazano nam wierzyć, że jesteśmy zrobieni z innej substancji, niż pozostałe ziemskie organizmy. Że ciało jest tylko powłoką. Moje ciało nie jest powłoką, pod spodem mam tylko więcej ciała i bebechów, a cała boskość, cała moja dusza jest wyrażona nie tylko w mojej kosmicznej inteligencji, ale też w mojej bydlęcej fizyczności.

Oczywiście nie ograniczam się do taplania w błocie i rycia nosem w ziemi w poszukiwaniu trufli. Korzystam też ze zdolności właściwych mojemu gatunkowi. Robię to, co tylko ludzkie zwierzę potrafi: śpiewam, gram, tańczę, czytam, piszę, zachwycam się i rozumiem. Albo próbuję zrozumieć. Zdolność zrozumienia jest najważniejszym, co gatunkowi homo sapiens przypadło w udziale. Niestety nie korzystamy z niej zbyt wiele. Powtarzamy za autorytetami, że należy żyć w taki albo inny sposób, pozwalamy, by rządziło nami pożądanie władzy, pieniędzy, seksu, pędzimy za poczuciem bezpieczeństwa, ulegamy pragnieniu komfortu i przyjemności, ale nie rozumiemy. Całe życie możemy przeżyć nie będąc świadomym, dlaczego postępujemy tak, a nie inaczej. Nie uczy się tego dzieci. Uczy się je mówić dziękuję i proszę. Nawet czytanie ze zrozumieniem to wyższa szkoła jazdy, a co dopiero oglądanie świata ze zrozumieniem! Widzenie go takim, jakim jest. Czytanie tego mojego posta nie przez pryzmat własnych poglądów, które mogą mówić na przykład: „co ona bredzi, do jasnej cholery!!” albo:” ma to jakiś sens, zgadzam się z tym!” Trudne, prawda? Tylko człowiek potrafi spojrzeć na siebie w trzeciej osobie, zdobyć dystans do własnego ego i zauważyć, że w danym momencie kieruje się własną pychą i żądzą kontroli, a w innym z kolei ulega własnej słabości, własnemu lękowi. Może też zrozumieć, że jest to zwykły ludzki błąd, i wybrać, żeby z tego zrezygnować. Wymaga to lat pracy nad sobą i wielu potknięć, ale kiedy już o tym wiesz, to wybór podążania w dalszym ciągu dawną ścieżką, bez patrzenia i widzenia, w letargu, w stanie wytresowania, automatycznego działania, wydaje się po prostu niewłaściwy.

Wszystkie problemy całego świata biorą się stąd, że jedno zwierzę nie zrozumiało drugiego i pogryzły się o kawałek kości, kawałek władzy, pieniędzy, seksu, pogryzły się ze strachu, z braku miłości, z braku refleksji. Będą się zawsze gryzły, bo po to mają zęby i pazury, nie tylko po to, by rozszarpywać pokarm, ale też siebie na strzępy. Ale każdy pojedynczy człowiek, który widzi i rozumie, robi różnicę. Nasz gatunek nazwany został człowiekiem rozumnym. Do czegoś nas to zobowiązuje, tak czy nie?:)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jestem zwierzęciem

  1. Co do łożyska to jeszcze moment, jeszcze chwila, a może być spożywane 😉 Już pojawia się mnóstwo artykułów na temat tego ile ma doskonałych wartości odżywczych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s