Dlaczego remont jest jak psychodeliczny trip?

Tytułem wstępu: oczywiście nie promuję żadnych nielegalnych substancji, mowa co najwyżej o takim tripie, jakiego doznajemy, hmm, oglądając obrazy Salvadora Dali. Poza tym nie biorę odpowiedzialności za żadne nastolatki wyskakujące przez okno.

Do rzeczy – dlaczego remont jest jak jazda na kwasie?

1. Kiedy się zacznie, nic już nie możesz poradzić
Po prostu się zaczął i pogadamy dopiero, kiedy się skończy. Wszystko, co zabarykadowałeś w pokoju, będzie już tam stało aż do zakończenia, w tym maszynka do przystrzygania brody, więc trudno, zostaniesz Rumcajsem. Czego nie schowałeś – weźmie udział w rewolucji, chyba, że w ostatniej chwili jeszcze szybko to wyniesiesz. Czy dobrze wszystko zabezpieczyłeś? Przekonasz się po zakończeniu. Najwyżej okaże się, że to straciłeś. Może nie było potrzebne.

2. Nigdy nie przewidzisz, dokąd cię zaprowadzi
Choćbyś miał wszystko perfekcyjnie zaplanowane, zawsze okaże się, że wylądujesz gdzie indziej, niż myślałeś. Niespodzianki mogą być powalające. Szczególnie w najostrzejszej fazie, czyli demolki. Wielka dziura w ścianie między kuchnią a łazienką? Żyrandol wiszący nie tam, gdzie się go spodziewałeś, z powodu pomyłki, która została podana dalej? Zawór od wody, którego nie da się zakręcić, bo CHYBA znajduje się w piwnicy u sąsiadki, która nie wpuszcza obcych? Nagła nowina, że nie ma pozwolenia na gazowy bojler, który wisi tam od trzydziestu lat i wypuszcza spaliny sąsiadowi do herbaty??? Każda kolejna sekunda okazuje się być ciekawsza od poprzedniej. Przypomina to testowanie nowej kolejki w grze Rollercoaster Tycoon (czy jakiejś tam innej, współczesnej grze o wesołych miasteczkach), kiedy nie mamy pojęcia o konstrukcji kolejek i na każdym zakręcie wszystkie wagoniki wypadają z toru. Pół biedy, jeśli jest obok pan fachowiec, który pomoże nam to jakoś poskładać z powrotem do kupy.

3. Druga połowa jest lżejsza od pierwszej
Początek wygląda nieźle, wydaje się, że jakoś to pójdzie. W pewnym momencie jednak wszystkiego robi się coraz więcej i narasta niespodziewany ciężar, które może sprawić, że nawet największy twardziel usiądzie na samym środku, w pyle i kurzu, i rozpłacze się jak dziecko. Przychodzi jednak i taka chwila, kiedy najtrudniejszy etap jest już za nami, a my mamy fun i możemy snuć swobodne fantazje w przyjaznym otoczeniu. Aktualnie pozostaję w oczekiwaniu na ten piękny moment.

4. Nie wiesz, ile będzie cię kosztować
Możesz co najwyżej to oszacować (najłatwiej robi się to, mnożąc pierwszy kosztorys razy dwa). Są też koszty ukryte, związane z tym, że każdy najlepiej wie, w jakiej kondycji jest jego głowa lub ile zniesie ściana między kuchnią a pokojem, ale później, kiedy wraz z fachowcem oglądamy pęknięcie od podłogi do sufitu i zastanawiamy się nad znalezieniem rozwiązania, sprawy nieco się komplikują. Cóż, zawsze jest to okazja do gruntownego przemodelowania całego mieszkania. Dowiesz się też w najdrobniejszych szczegółach wszystkiego na temat jego budowy. Tylko pamiętaj – jeżeli zostawisz tego chomika zamurowanego w ścianie i nic z nim nie zrobisz, to masz jak w banku, że temat powróci ze zdwojoną siłą w mało stosownym momencie. Możesz to ewentualnie wziąć na klatę.

5. Co się zaczęło, to się skończy
Żeby trwał nawet miliard lat, dobiegnie końca. Rozejrzysz się wokół i stwierdzisz, że to już naprawdę wszystko. Wizje wyprutych flaków, sterczących ze ścian, przejdą do historii i będziesz mógł latami opowiadać je znajomym w formie anegdoty. Będziesz mądrzejszy o to jedno mocarne doświadczenie. Wyciągniesz z niego filozoficzne wnioski, które ulepszą twoje życie. Każdemu, kto jeszcze tego nie przeszedł, będziesz życzył wiele szczęścia i mocnych nerwów, upomnisz go też, żeby zawczasu zaopatrzył się w coś do picia, wybrał odpowiedni moment i na czas trwania rozpierduchy ulokował się w bezpiecznym miejscu.

Krótko mówiąc: „Stary, nie wyobrażasz sobie, jakie to przeżycie! Upewnij się tylko, że masz mocną psychę, bo nie ma odwrotu. I przygotuj się dobrze, bo nie warto tego powtarzać więcej niż kilka razy w życiu”.

Przesyłam gwiezdne całusy z placu boju! Już całkowicie osiwiałam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s