Wycieczka do tajnego muzeum

Na czas remontu zabunkrowaliśmy się z moim partnerem w mieszkaniu mojej mamy. Chata składa się z trzech pokoi, z których moja mama zajmuje jeden. Dwa pozostałe należały do mnie i mojego brata. Tu przeżywaliśmy rozterki burzliwego wieku dojrzewania, tu piłam z przyjaciółką szampana po zdanej maturze i rwałam sobie włosy z głowy po zerwaniu z sympatią. Pokój mego zacnego brata zachował się w dobrym stanie. Większość mebli powędrowała w dalszą drogę, a to, co zostało, można z powodzeniem zamknąć w zaszczytnym określeniu przytulnego pokoju gościnnego.
Natomiast mój pokój został zaadaptowany do roli muzeum.
Macie muzeum dawnych technologii i rodzinnej przeszłości w domu? Nie? Szkoda. A ja mam 🙂

SONY DSC

Zwiedzanie zaczynamy od prezentacji dwóch komputerów zamykanych na kluczyk. Nie jest łatwo je włączyć, tylko wtajemniczeni mogą dostąpić tego zaszczytu, przynajmniej tak długo, jak kluczyk nie znajduje się w zamku (czyli obecnie zaszczytu może dostąpić ten, kto chce i ma dostatecznie dużo czasu na czekanie, aż komputer się włączy). Monitor jest jeden, z tego, co pamiętam, obraz miał zwężający się w pionie, czyli u góry literki baardzo wysokie i czytelne, a u dołu takie trochę mniej. Dla chętnych w ciągu godziny od przekręcenia kluczyka nastąpi pokaz możliwości rozdzielczości rzędu 640×480 (powyżej tej rozdzielczości na monitorze zaczynają latać kolorowe paski na czarnym tle). Komputery są tu, ponieważ zostały ocalone z jakiejś pracowni. Już dawno rdzewiałyby na złomie, o chłodzie i głodzie, ale dzięki szybkiej akcji ratunkowej Kapitana Komputera mogą starzeć się spokojnie w zaciszu mojego dawnego pokoju.

SONY DSC

Te czerwone świąteczne rękawiczki wisiały tu jeszcze za mojej kadencji. Nikt nie wie, skąd się wzięły ani dokąd zmierzają. Legenda głosi, że kiedyś na świat przyjdzie dziecko, które włoży je na swe rączki i weźmie udział w bożonarodzeniowym przedstawieniu w przedszkolu (ani chybi będzie to moje dziecko, które w skandaliczny sposób zrujnuje cały spektakl zadając zbyt wiele pytań). Wesołe rękawiczki wiszą sobie i cierpliwie czekają na tę chwilę.

SONY DSC

Niniejszy eksponat – subwoofer Tonsil – zdobyłam ja. Był gratisowym dodatkiem do moich zakupionych na allegro zabytkowych Altusów, które odnowione od lat dzielnie mi służą. Ciekawostka: odkąd go mam, subwoofer nigdy nie był na chodzie. W środku jest i zawsze był zupełnie podarty, dudniący, pierdzący, zgrzytający i przedziurawiający bębenki uszne. Pełnił rolę trochę ozdoby, trochę ekstra lansu, a trochę stoliczka pod coś, co potrzebowało takowej podpórki. Pudło jest w porządku, głośniki po wymianie membran – nie wiem, może też. Chętnie opylę za półdarmo. To znaczy: Eksponat na sprzedaż.
Zdjęcie zawiera jeszcze jeden ciekawy element, przyjrzyjmy się bliżej…

SONY DSC

Tak!! To aparat Zorka 5. Za jego pomocą zrobiłam kilka zdjęć. Jak byłam mała. Niestety później okazało się, że nie było w nim kliszy. Dlatego nigdy nie zobaczyłam efektów mojej dziecięcej weny, a szkoda, może obecnie jeździłabym już po świecie pod szyldem National Geographic. Moi rodzice obecnie są na etapie odnajdywania poukrywanych po domu (np. na pawlaczu w łazience za klockami Lego) swoich zdjęć z okresu młodości. Z pewnością niejedno z nich zostało zrobione tym aparatem. Może sama powinnam zakupić kliszę i zabrać się do roboty, zamiast pyrgać foty tym wynalazkiem, tą lustrzanką cyfrową, urągającą sztuce fotografii.

SONY DSC

No, to jak się nazywała ta harcerska czapka? Rogatywka. Ta chyba akurat była noszona na czubku głowy mojego brata, nie mojej. Też taką miałam, szarą, chustę biało-niebieską, getry czarne, fancy uniform dwunastoletniej lolitki. I te wszystkie długie wieczory przy ognisku, i ci kilka lat starsi harcerze, co tak pięknie grali na gitarach, że aż człowiek drżał z ekscytacji, że da im się wpisać do złotych myśli.

SONY DSC

SONY DSC

Poza pojedynczymi eksponatami, do dyspozycji zwiedzających pozostaje pokaźnych rozmiarów historyczna biblioteczka w całości wypełniona książkami z epoki. Do wyboru: Gry komputerowe dla orłów, Nauka programowania w języku Basic (by the way, czy jeszcze gdziekolwiek tego uczą? Na informatyce w technikum albo gdziekolwiek? Czy ktoś wie jeszcze, co to znaczy GOTO 10?) i QBasic (czym to się różni?), a nawet Visual Basic, Internet dla opornych, Windows 3.1 PL, całe roczniki starych Chipów, w których odkrywaliśmy nowe technologie takie jak płyta CD-RW i nie tylko. Kiedyś wydawało się tego jeszcze więcej. Miałam wrażenie, że z książek na tych półkach mogę nauczyć się dowolnego języka programowania, a nawet rybołówstwa i garncarstwa, albo przynajmniej ich wersji z lat dziewięćdziesiątych. Ale jakoś się nie nauczyłam.

SONY DSC

Integralną częścią biblioteki jest jej tajna kancelaria. Kiedyś mieściła się w toalecie mojego dawnego mieszkania. To chyba najciekawsze, co można było zrobić z tą tabliczką. Obecnie za półką z książkami jest sekretne przejście, które ujawnia się po wysunięciu książki „Patrzeć i widzieć”. Tam znajduje się tajna kancelaria prezesa biblioteki. Ze swego wygodnego fotela kieruje on łódzką mafią, działającą na Starym Polesiu.

SONY DSC

Biblioteka posiada swoją kolekcję cyfrową. Na licznych płytach CD i dyskietkach 5″25′ możemy znaleźć wszystkie najważniejsze dzieła ludzkości. Na przykład opisane cyrylicą pirackie gry na komputery z procesorem 486, lub płytki dodawane do magazynów komputerowych z wersjami demo programów, których pełne wersje można ściągnąć w minutę z internetu. Właśnie ostatnio zastanawiam się, co zrobić z moją domową kolekcją płyt CD. Może dorobię się przyjmując zakłady, które z płyt działają i ile z nich zawiera coś, czego nie można ściągnąć w minutę z internetu. Takie czasy.

SONY DSC

Te stacje dysków prawdopodobnie też zostały ocalone z pogromu cywilizacyjnego. Teraz już zawsze będą mogły leżeć bezpiecznie i napawać się swoją bezstresową emeryturą. Może jeszcze od czasu do czasu jakaś elektroniczna myśl przemknie po krzemowych układach, jakieś wyblakłe wspomnienie czasów, kiedy ludzie marzyli o ich posiadaniu i chwalili sobie komfort ich użytkowania, a nowe dyskietki chętne do zabawy codziennie same ustawiały się w kolejce.

SONY DSC

Zapraszamy na pokaz audiowizualny. Na początek bierzemy płytę MR DANCE, czyli popularnego wokalisty Pawła Stasiaka wraz z zespołem, do wyboru kilka egzemplarzy tej samej płyty, i nastawiamy muzykę, najlepiej na gramofonie Bambino. Teraz możemy przejść do głównej atrakcji wieczoru. Wkładamy slajd do tego małego ustrojstwa przypominającego telewizorek i patrzymy pod światło. Oczom naszym powinien ukazać się fantasmagoryczny obraz, przedstawiający zadziwiającą przeszłość zamrożoną w full kolorze. Wygląda to niecodziennie, bo przywykliśmy do tego, że widujemy stare zdjęcia naszych rodziców wyłącznie w czerni i bieli. Tym razem można przekonać się, że drzewa w PRL-u też były zielone, niebo niebieskie, a włosy rude, że w przeszłości młodzi ludzie byli tak samo piękni jak obecnie, łódzki lunapark też wyglądał tak samo, tylko karuzele trochę mniej skrzypiały, a my oczywiście mamy całą galerię zdjęć na nocnikach, które wiele razy widzieli i komentowali wszyscy członkowie rodziny.

SONY DSC

Kącik muzyczny. Kolumny światowych marek, Sony i Tamax (firma mojego wujasa), do wyboru, do koloru. Gitara w wersji hard – dla prawdziwych wyjadaczy, ma tylko trzy struny i strasznie nie stroi. Środkowy eksponat to wieża Unitra. Ma nawet magnetofon kasetowy. Zdaje się, że zawdzięczam jej i tacie moje zamiłowanie do muzyki. Lampka wzmacniacza nieraz miganiem błagała o litość, gdy jako trzynastolatka sprawdzałam, jak bardzo da się podkręcić głośność, zanim cały soundsystem wyleci w powietrze.

SONY DSC

Istotnym elementem każdego szanującego się pokoju jest kalendarz. Nie jest dobrze, gdy nie znamy aktualnej daty. Na szczęście zespół pieśni i tańca „Mazowsze” śpieszy z podpowiedzią: jest maj 2012. Cała impreza zostałą zasponsorowana przez producenta wyposażenia medycznego „Balton”.

SONY DSC

Efekt jednej z moich pierwszych sesji zdjęciowych, zwiastujący mój ponadprzeciętny talent modelingowy. Moja melancholijna mina wskazuje zapewne, że za wszelką cenę staram się być grzeczna, bo na wszystkich innych zdjęciach z tego okresu jestem cała powykrzywiana, zapłakana, zbuntowana i protestująca. Zostało mi to na zawsze:) Zdjęcie kontemplują z widowni zajączek, owieczka i piszcząca żabka. Brakuje Misia Uszatka i Pingwinka Pik-Poka, ale poszli na spacer.

SONY DSC

Nie do wiary, co może się znaleźć na szafie. To na dole to oczywiście odtwarzacz video, chyba niezbyt na chodzie, a już z całą pewnością nie ma do niego co wsadzić. Tym bardziej, że wszystko co ciekawe jest od dawna zripowane. Ale to po lewej? Jakiś międzygalaktyczny dziurkacz? Nawet handlarz starzyzną na rynku na Dolnej by się zasępił. Głośniczki do komputera i zardzewiały reflektor są nieodłącznym elementem wystawy. Po namyśle przyznaję trzy gwiazdki i kategorię „Skąd to się tu wzięło?”

SONY DSC

Świnka skarbonka ma dla siebie całą półeczkę. To dobrze, bo jest bardzo ciężka, ma w sobie chyba kilka kilo miedzianych monet, głównie jednogroszówek. Postanowiłam je kiedyś kumulować w jej wnętrzu. Nie wiem, co miałam na myśli, bo przecież teraz nawet, jak ją rozbiję, to będę mogła co najwyżej je wysłać w formie nieśmiesznego żarciku jakiemuś znajomemu, któremu wiszę 10 złotych. I jak na złość żadnego takiego znajomego sobie nie przypominam. Pozostaje mieć nadzieję, że już niedługo 1 grosz zostanie wycofany, a za dwieście lat zawartość świnki nabierze zawrotnej wartości muzealnej.

SONY DSC

Sądząc po zdjęciach można by sobie wyobrażać, że mówimy co najmniej o pokoju wielkości królewskiego apartamentu. Wcale nie. Pokój ma 11 metrów kwadratowych i stopień jego kompresji sięga zenitu. Nawet Winrar nie dałby rady tak dobrze spakować jego zawartości. Ironia losu, że to właśnie rzucony na łóżko pokrowiec na aparat robi w tym wnętrzu za bałagan.

I to już wszystko. Zwiedzajcie z nami! Bałuty-Tour życzy szerokiej drogi i zaprasza ponownie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s