Operacja na otwartej kuchni

Niniejszym ogłaszam początek remontu łazienki, a przy okazji kuchni (stan niewiele lepszy, trochę większy metraż, gratis możliwość przekonania się, jak w epoce PRL robiło się elektrykę tudzież boazerię na ścianach typu złota-rączka-zrób-to-sam). W roli głównego remontowca pan Włodi, zaprawiony w bojach, wyglądający na równego typa. Za nami upierdliwy etap przygotowań: zbyt wiele przedmiotów upychanych kolanem po szafach, tachane na męskich plecach ciężkie sprzęty, powiewająca eterycznie na wietrze zabezpieczająca folia malarska nijak nie dająca się okiełznać. Przed nami obserwowanie, jak w gruzy wali się spiżarka, która do tej pory ozdabiała naszą kuchnię i czyniła prawie kwadratowe, duże i wysokie pomieszczenie kompletnie nieustawnym.

Nie ma narodzin bez śmierci, toteż kto chce mieć dekor na ścianie, akryl w wannie i jeść posiłki wygodnie przy stole, a nie zgięty w paragraf przy stoliczku z Ikei (wiemy który? każdy ma taki), ten musi zgodzić się również na etap rozpierduchy, tynku w oczach, pyłu atakującego misternie pozabezpieczany drugi pokój, jęku burzonych cegieł i trzeszczącego protestu łamanych desek. Trochę jakby na domku przeprowadzana była operacja bez znieczulenia.

Tak samo w różnych innych życiowych kwestiach żeby coś zbudować, najpierw trzeba wziąć łom albo kilof i rozpieprzyć swoje dotychczasowe życie, stare nawyki, stary sposób myślenia i postrzegania, spojrzeć na katastrofę bez zasłaniania oczu i ocenić co jest do zrobienia, a potem powoli wziąć się do wymiatania gruzów. Krok po kroku zacząć kłaść grunt, gładź, farbę, wstawiać meble, ustawiać ozdoby. I pewnego dnia obudzić się w takim świecie, w którym jest wszystko tak, jak chcemy, a nie tak, jak dawno temu urządził ktoś inny.

I tym sposobem remont dołączamy do długiej listy rzeczy, które mogą prowadzić do przemyśleń filozoficznych.
To dobrze, bo strasznie mi zimno dziś w biurze, a takie refleksje pokrzepiają, można rzec, nomen omen, że są budujące 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s