Perfekcyjna Pani Domu

Poradnik dla Pań Domu. I ty możesz nauczyć się, jak myć kibel! I to w krócej niż tydzień!

Ostatnio, buszując w Empiku, natknęłam się na interesującą propozycję dla wszystkich gospodyń domowych chcących pochwalić się nieskazitelną prezencją swych muszli klozetowych: poradnik „Perfekcyjna pani domu” autorstwa (Nie pamiętam kogo, ale postać znana z mediów). Chyba był taki program w TV, ale ponieważ TV znam tylko z opowieści i z wyblakłych wspomnień z dzieciństwa, zagadkę tę pozostawię do rozwikłania osobom bardziej obeznanym. Książkę przejrzałam z ciekawością. Oto publikacja na temat sprzątania i utrzymywania domu. Chętnie bym to wszystko wcieliła w życie, nie powiem. U mnie temat wyglądałby jednak zgoła inaczej. Ponieważ idą Święta (ściślej mówiąc idzie Święto Wiosny), każdy z zapałem szoruje okna i ja również postanowiłam przybliżyć Wam temat sprzątania. Przed Wami jedyny w swoim rodzaju poradnik „Pani Domu dla leniwych”! Wydanie ekskluzywne. Nie było go nawet w TV ani nie został wydany w formie książki!

1. Porządki w szafie.

Najlepiej byłoby pogrupować ubrania według materiałów, posortować kolorami, powiesić osobno bluzki, a osobno spódnice, wyróżnić styl do biura, styl na luzie, dzienny, wieczorowy, obowiązkowo jednakowe wieszaki dla dodania elegancji i pamiętaj – rzeczy nienoszone rok są niepotrzebne.

W praktyce: Pamiętaj wygrzebać czasem ten kołtun zwiniętych używanych jeden raz ciuchów z dna szafy i nieco go przejrzeć. Możesz znaleźć coś, czego dawno nie widziałaś, a się przyda. Wieszanie więcej niż jednej rzeczy na jednym wieszaku to gwarancja histerii przed imprezą, gdy akurat musisz znaleźć tę cienką jedwabną bluzkę, wiszącą pod Twoim swetrem moro, na którym wisi marynarka Twojego faceta. Przy okazji – trzymanie dziurawych skarpetek i postrzępionych, poplamionych majtek na wszelki wypadek zemści się w chwili, kiedy będziesz myślała, że masz jeszcze czystą bieliznę, a okaże się, że masz tylko tamte podarte stringi ze studniówki, a na dodatek Twoje jedyne cieliste rajstopy to w rzeczywistości jedna pończocha samonośna. A za godzinę wychodzisz na randkę.

2. Wystrój wnętrza.

Oczywiście utrzymajmy go w konkretnej stylizacji, posiłkując się szeroko dostępnymi magazynami na temat architektury wnętrz, zatrudnić też możemy profesjonalnego projektanta lub przynajmniej znajomą studentkę ASP. Sprzątamy co tydzień wedle ustalonego grafiku.

W praktyce: Butelki po piwie wynosimy. Szklanki po kawie wynosimy również i opróżniamy z fusów, byle nie do zlewu, bo się zapcha. Kurz to nie jest naturalny konserwant. Twoje okna nie są z mlecznego szkła ze strukturą. Są do umycia. Teraz trudny moment: trzeba wywalić wszystkie bibeloty, szpulki nici, karteczki, kasztany, zasuszone kwiatki, naszyjniki z plastiku, pojedyncze kolczyki, nietrafione perfumy z Avonu. Ten ozdobny flakon płynu do kąpieli otwórz i zrób sobie kąpiel z pianą, w nagrodę, albo podaruj go komuś. Tylko najpierw go odkurz. Musisz się zastanowić, czy plakaty z imprez sprzed dziesięciu lat wciąż są ozdobą, czy już tylko przypominają Ci Twoją odchodzącą młodość i robią z Twojego pokoju połączenie pokoju nastolatka i mauzoleum. Przy okazji może zrób coś z tą plątaniną kabli, niedziałających myszek, słuchawek, mikrofonów, ładowarek do telefonów, których już nie masz, padniętych pendrive’ów i nowych form życia opartych na krzemie. Studia chyba skończyłaś już dawno, ta odbita na ksero książka nie zalicza się do pamiątek sentymentalnych ani nie przyda się Twoim dzieciom. Przy okazji: wszystkie stare płyty CD możesz już wyrzucić. Nie działają. Szczególnie te, na których miałaś jedyną kopię filmu z wakacji po maturze. Na pociechę dodam, że porządki takie jak te działają bardzo oczyszczająco i poprawiają humor, nawet, jeśli w trakcie łezka się w oku zakręci.

3. Kuchnia.

Pięknie, stylowo, rustykalnie lub nowocześnie, ą, ę…

W praktyce: Nalej Kreta do odpływu, skołuj wreszcie to sitko, a fusy po kawie wywalaj do kibla lub do śmieci. Inaczej znów ci ojciec, facet lub hydraulik będzie kolanko w zlewie wymieniał. To, co jest za brudne, żeby zeszło płynem do mycia naczyń lub Cifem, zejdzie popsikane płynem podpisanym „Uporczywy brud”, „Domestos”, „Pleśń” lub „Małe gryzonie”. To ciężka robota. Domestosem nie inhalujemy się. Czytamy instrukcję obsługi. Można namówić faceta, żeby pomógł, ew. zrobił to za nas. My w zamian pięknie sparujemy mu skarpetki. W związkach opartych na tradycyjnym podziale ról zakasujemy rękawy i tyramy. Ostatecznie nawet wymiana światełka w lodówce może okazać się wykonalna. Wspomagamy się YouTubem. Wszystko, co ma kołderkę, zmieniło kolor lub wydziela nietypowy zapach powinno zostać pożegnane. Garnki myjemy, zanim zalęgnie się cywilizacja. Gdybyśmy jednak nie zdążyły, pamiętajmy, że działa nalanie wrzątku i szybkiej kapki Domestosa, a następnie przykrycie, zanim smród rozejdzie się po całym domu i dotrze do nozdrzy wylegującego się na kanapie faceta.

4. Kibel

Rzecz jasna prawdziwa pani domu kible ma z różowego marmuru. Ale Ty pamiętaj, że:

Jeżeli nie będziesz myła swojego fantastycznego marmurowego sedesu wystarczająco często, prędzej czy później komuś z domowników coś się przyplącze, wyrośnie pypeć na języku albo coś jeszcze gorszego. Wizyty teściowej zmienią Twoje życie w piekło, jeżeli za każdym pójściem za potrzebą będzie ona przyklejać się do muszli klozetowej. Aromat publicznej toalety odstraszy nawet tych znajomych, którzy przychodzili tylko na wódkę. Dlatego kolekcjonuj sobie mole w mące, stare pisma z administracji w szafie, pogrzeb się pod grubą warstwą pamiątek z przeszłości, które trzymają Cię w miejscu i przemieniają Twój dom w cmentarz. Ale myj toaletę! Albo lepiej – wyznacz dyżury. Kto nie myje toalety, ten z niej nie korzysta. Miej kontrolkę czystości na ścianie niczym w galerii handlowej. Pryznajmniej to jedno będzie jak z życia młodych, pięknych i bogatych.

Rozsuń zasłony, wpuść światło. To nic, że razi.

Otwórz okno, szeroko. Zaproś powietrze, życie, ożywczy tlen. Odetchnij pełną piersią.

Nalej sobie szklankę wody. Niegazowanej. Wypij powoli, smakując ją małymi łyczkami.

Włącz muzykę, jaką lubisz.

Rozłóż się na kanapie, nogi wyżej. Możesz nawet założyć je na sufit, jeżeli taki masz kaprys. To w końcu Twój sufit, i to posprzątany (koty z kurzu wiszące pod sufitem sprzątnięte?)

Rozkoszuj się chwilą. Pozostań w niej, ile chcesz. Świat poczeka. Właśnie urobiłaś sobie ręce po łokcie i nie daj sobie wmówić, że musisz zaraz biec dalej. Teraz masz relaks. W pięknym domu.

Pozdrawiam serdecznie z krainy wiosennych porządków.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s